sobota, 20 lipca 2013

Cześć ! Kolejny miesiąc minął tak szybko, że nawet nie zauważyłam :) Dzisiaj będzie troszkę luźniej i prywatniej. Ostatnio miałam dużo na głowie i aktywność fizyczna niestety spadła na boczny tor. Końcem czerwca miałam ciężkie przeżycia związane ze składaniem pracy licencjackiej. Przez ciągłe poprawki, zmiany i dodruki jechałam do Katowic chyba 5 razy w przeciągu tygodnia. Odkładanie wszystkiego na ostatnią chwilę zaowocowało stresem i presją czasu. Cóż. Wszyscy już dawno powtarzali, żebym się wzięła do roboty, ale "ja zawsze mam czas" ;)
Dodatkowo mieliśmy w planach służbowo/wakacyjny wyjazd na Kaszuby, a wszystko było uzależnione od perypetii z obroną. Kiedy już ostatecznie oddałam pracę do dziekanatu zdecydowaliśmy się jechać i już po 4 godzinach siedzieliśmy w pociągu do Gdańska ! Nie spodziewałam się, że na 10 dniowy wyjazd można się spakować w mniej niż godzinę :D W pociągu spędziliśmy bezsenną noc na korytarzu, bo jechaliśmy na ostatnią chwilę wszystkie miejscówki były już wykupione. Kolejne dni spędziliśmy na pracy u niezwykle gościnnych ludzi, a o tym co robiliśmy napiszę już niebawem :)


Jestem zwolenniczką zwiedzania i odkrywania niż byczenia się na plaży, dlatego tę wakacyjną część wyjazdu spędziliśmy głównie w zabytkowej części Gdańska. Tym którzy jeszcze nie spacerowali ulicami Długą i Mariacką, gorąco polecam :) A studentom szczególnie sugeruję zwiedzanie w poniedziałkowe przedpołudnie - do godziny 13  większość muzealnych ekspozycji można zwiedzić za darmo.

"Inspirujących" rzeczy dowiedziałam się z taniego czytadła o nazwie Cosmopolitan. Potrzebowałam zajęcia na 11-godzinny powrót na śląsk, a na pierwszy rzut oka gazetka wydała się odpowiednia. W miarę dużo tekstu, kolorowo i optymistycznie - ot takie w sam raz na zabicie czasu. Niestety przeliczyłam się bardzo. Nie chodzi nawet o dział miłosny na poziomie filipinki...  Doznałam małego szoku czytając porady o tym jak radzić sobie z odchudzającym się mężczyzną. "postaraj się to zaakceptować", "zaciśnij zęby i okaż mu wsparcie", a najlepiej "delikatnie zasugeruj wizytę u psychologa"... Z tego odkrywczego artykułu dowiedziałam się, że źródłem tych "obsesji" (a tak na prawdę określają tym mianem rezygnację z fast foodów i zwiększoną aktywność ruchową) są niepowodzenia i problemy z odnalezieniem siebie w coraz bardziej zdominowanym przez kobiety świecie. Po tym artykule z zazdrością patrzyłam na mojego mężczyznę zaczytującego się w Men's Health ;)

A w wielkim skrócie:

Moja nieobecność spowodowana była zamieszaniem dyplomowym. Przez brak czasu trochę zaniedbałam ćwiczenia i dietę więc i o tematy do pisania nie było lekko ;) Teraz kiedy już się obroniłam mam nadzieję, że powoli wszystko wróci a blog znów będzie tętnił życiem :)

1 komentarz:

  1. Zapraszam na szóstą edycję Maratonu Treningowego Blogerek:
    http://czekoada.blogspot.ru/2013/07/maraton-treningowy-blogerek-edycja-6.html
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń