środa, 10 kwietnia 2013

Krytycznie o body wrappingu

Przestałam owijać się folią. Jakiś czas temu podchwyciłam tę metodę na pozbycie się cellulitu i jest to najgłupsza rzecz jaką ostatnio zrobiłam. Nie chodzi mi o fakt, że to jeden wielki pic na wodę. Po prostu nie mam sumienia, żeby produkować taką ilość dodatkowych śmieci tylko dla zaspokojenia własnej próżności.  Body wrapping często zachwalany jest przez zwolenniczki pro eko, co jest dla mnie czystą hipokryzją.


Czym jest Body Wrapping?

Jak głoszą entuzjaści: Jest to zabieg kosmetyczny polegający na owinięciu folią ciała, które wcześniej zostało posmarowane odpowiednim preparatem ujędrniającym lub wyszczuplającym. Folią można owinąć całe ciało, albo tylko poszczególne jego elementy np. brzuch i uda. Aby osiągnąć widoczne efekty, metodę należy stosować 2-3 razy w tygodniu przez dłuższy okres czasu (aż do uzyskania efektów oczywiście)

Może brzmi niewinnie. Ale:

Artykuły zachwalające tę metodę zwykle naszprycowane są reklamami profesjonalnych kosmetyków tłuszczousuwających. Oczywiście wszystko opatrzone wdzięcznymi eko nazwami, bo tak lepiej się sprzeda.

Autorzy obiecują uzyskanie wymarzonych efektów bez najmniejszego wysiłku. "10 cm mniej w ciągu miesiąca", "6 cm w dół po tygodniu", a nawet "4 cm obwodu w godzinę". Wystarczy siedzieć i czekać, a tłuszcz sam magicznie zniknie. Kocyk, herbatka, komputerek... A frajerom którzy męczą się bez sensu na wyczerpujących treningach można tylko współczuć. 

Czy rzeczywiście jesteśmy w stanie zredukować cellulit, a jeśli tak, czy taka metoda będzie długotrwała? Może warto zacząć od zmiany nawyków, celować w przyczynę, a nie w skutek? 


Zastanówmy się jeszcze nad istotą samego cellulitu. 

Po pierwsze zjawisko to dotyczy ok. 80% kobiet. Polek, czy kobiet na świecie? Takiej informacji nie znalazłam. Ale oznacza to, że problem jest powszechny i trudny do zwalczenia. Dotyka zarówno kobiet otyłych jak i szczupłych. Za kształtowanie się cellulitu pod naszą skórą wpływa żeński hormon - estrogen. Jego nadmiar powoduje nierównomierny rozkład tkanki tłuszczowej, przez co pod skórą tworzą się tak znienawidzone przez nas grudy.  

Zaawansowany cellulit jest efektem wieloletnich zaniedbań, złej diety i braku ruchu. Jak już kiedyś wspomniałam na blogu, podstawowym i najważniejszym krokiem jest odstawienie słodyczy oraz tłustych i wysokokalorycznych potraw. Pamiętajmy, że sól zatrzymuje wodę w organizmie. Prowadzi to do zaburzenia procesu wypłukiwania toksyn z organizmu. Dlatego też niezwykle istotne jest regularne nawadnianie organizmu. Systematyczne treningi uruchomią limfę i usprawnią krążenie krwi. Dodatkowo możemy stosować masaże i prysznice zimną wodą.

Nie pozbędziemy się cellulitu, jeśli ciągle będziemy prowadzić do jego powstawania.

Od strony ekologii:

Zużyta do zabiegu folia nie nadaje się do ponownego użytku, ląduje w koszu. Załóżmy, że do do owinięcia jednego uda będziemy potrzebować ponad metr folii. Dodajmy do tego drugą nogę, pośladki i wszystko co zechcemy owinąć.  Pomnóżmy to razy 10 tygodni, po dwa zabiegi w tygodniu...

Mówi się, że woreczek foliowy/jednorazówka potrzebuje ok. 300 lat aby ulec pełnemu rozkładowi. W procesie tym uwalniane są do gleby i atmosfery szkodliwe związki. 

Z badań opinii przeprowadzonych przez firmę GFK dla Henkel Polska wynika, że 80% Polek jest świadoma konieczności dbania o środowisko. Dwie trzecie z nas segreguje śmieci, niewiele mniej ogranicza zużycie wody i energii. Ale już tylko co trzecia Polka stara się redukować liczbę odpadów.
Chcemy jeść zdrową żywność, kąpać się w czystych jeziorach i oddychać świeżym powietrzem. Czy nie wypadałoby dać coś w zamian od siebie? 



dane:

7 komentarzy:

  1. szczerze powiedziawszy nie patrzyłam nigdy na to z tego punktu widzenia. ale po przeczytaniu muszę przyznać Ci rację!
    ja zamiast folii używam pasa neoprenowego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie kusiło mnie body wrapping, a po przeczytaniu Twojego postu, sądzę, że raczej tego nie spróbuję :]

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietnie,że o tym piszesz,konczę z body wrappingiem :)
    Ależ była ze mnie hipokrytka...

    OdpowiedzUsuń
  4. nigdy nie próbowałam tej metody, słyszałam o tym ale jakoś nigdy się nie skusiłam - po Twoim poście cieszę się, że nie wypróbowałam tego ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja nigdy tego nie próbowałam nie chciało mi się i nie miałąm czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedyś o tym słyszałam, ale za dużo roboty/czasu. teraz sie ciesze, czytajac Twoj wpis ; ) pozdrawiam! [kropkapeel.blog.pl]

    OdpowiedzUsuń
  7. uuu to nieciekawie, czemu męczą Was szkołą w weekend majowy?

    OdpowiedzUsuń