wtorek, 12 marca 2013

Fit galeria

Poniedziałek, godzina 23:03. W domu pogasły już światła, słychać ciche pochrapywanie brata zza ściany. Tymczasem ja leniwie schodzę z łóżka, chwytam za hantle i zaczynam machać bicepsem. Typowa Chiquita. Ile to razy zdarzyło mi się myć okna po ciemku, po prostu "bo tak" ;) Notorycznie odkładam wszystko na później i stosuję prokrastynację na wszelkie możliwe sposoby. Nie przepadam za tą cechą, ale chyba powoli uczę się z nią żyć ;)

Wypada mi jutro dzień biegania, jednak z bólem serca muszę odpuścić. Już nie pamiętam kiedy ostatnio byłam przeziębiona i pragnę, żeby tak zostało. Z mroźnym wiatrem raczej nie wygram...

Dzień spędziłam całkiem twórczo. Właśnie urządziłam swoje miejsce inspiracji. W takich projektach wszystko musi mi idealnie odpowiadać i jak coś sobie ubzduram to muszę to zrobić, dlatego znalezieniu właściwego szablonu poświęciłam dobre 3 godziny -,- (dlatego docenię każdy przejaw zainteresowania ;)). No ale w końcu ruszyłam do przodu i mogę się pochwalić swoim tumblrem :) Galeria, głównie o tematyce fitspo, ale nie tylko.
Zachęcam do śledzenia, a nuż uda mi się kogoś zachęcić do ćwiczeń.  A może macie tam swoje galerie? Chętnie zaobserwuję.
Tymczasem żegnam i życzę słodkich snów :)

chiquita717.tumblr.com




niedziela, 10 marca 2013

Leniwa niedziela? A gdzie tam!

Miniony tydzień upłynął mi pod znakiem biegania (i najnowszej części Tomb Raidera). Chociaż od dawna przewidywałam rozpoczęcie treningów, zaczęło się bardzo spontanicznie. Decyzję o wyjściu podjęłam w ciągu sekundy. Wesoło świergoczące ptaki i odrobina słońca zachęciły mnie do bliższego kontaktu z naturą :)  Mimo, że od kilku dni pobolewa mnie głowa i nie potrafię się wyspać, nawet nie zastanawiam się czy biegać, po prostu ubieram się i wychodzę. Niestety z moją kondycją nie jest najlepiej więc postanowiłam zacząć spokojnie. Biegam zgodnie z poniższym planem, a zaczęłam na 5 tygodniu. Trzy pierwsze treningi były dla mnie w miarę łatwe więc dzisiaj ruszyłam z  kolejnym poziomem. Ledwo doturlałam się do domu i padłam plackiem na kanapę, ale dla tego poczucia satysfakcji i spełnienia mogłabym pobiec jeszcze raz!


Biegam bez muzyki, wolę zostać ze swoimi myślami. W odmierzaniu czasu ogromnie przydaje mi się aplikacja z round timerem. Po przetestowaniu kilku bezpłatnych programów ulubiłam sobie A HIIT Interval Timer. Umożliwia on dosyć elastyczne ustawienia i może działać w tle więc mogę równocześnie prowadzić statystyki w Endomondo: jak dla mnie bezkonkurencyjny program. Lubię, że ma bardzo szeroki wybór dyscyplin. Na pewno przyda mi się również podczas górskich wędrówek :) 
Każdy trening kończę rozciąganiem, które uspokaja i relaksuje :)



niedziela, 3 marca 2013

17 dni do wiosny !

Masz swoją szczęśliwą liczbę? Wiem wiem, nic nie mów. Ja też nigdy w to nie wierzyłam. Tak jak w czarnego kota, coś pożyczonego, bezinteresowność, horoskopy, teorie spiskowe i inne brednie. Nie oglądam ani nie czytam nic o egzorcyzmach, ponieważ boję się że zbytnio mnie to zainteresuje i podzielę los opętanych. Chyba jest nawet określenie na takich ludzi. Sceptycy?..
Ale wracam już do głównego zamierzenia tej notki, czyli do samego początku. Od pewnego czasu istotna w moim życiu jest liczba 17. Już na sam widok jedynki i siódemki obok, uśmiecham się do siebie :) 17 listopada to nasze święto - Narodowy Dzień Cdn i Tgr. Widzieliście może film "liczba 23", gdzie główny bohater obsesyjnie szukał wszędzie tej liczby? U nas jest tak samo. Tylko że będzie z happy endem, a raczej bez endu ;) Piszemy do siebie w 17 minucie godziny, w filmach czegoś jest 17, pani w sklepie wydaje mi 17 groszy reszty, a nawet mój staż odbywałam w biurze nr 17. I takie przykłady mogłabym wymieniać do samego rana. Czemu nie 16, albo 18? Temu żebyśmy czuli, że wszystko wkoło nam daje znaki o naszym przeznaczeniu :) 




Dlatego nie mogłam się dzisiaj powstrzymać od napisania tej notki. Właśnie się dowiedziałam, że dzisiaj zostało 17 dni do wiosny, a równocześnie 117 dni do wakacji. I jak tu nie wpaść w miłosną euforię? 
Tak się złożyło, że akurat chciałam podsumować pierwszą połowę mojego wiosennego wyzwaniaKażdy trening miał zawierać jeden dodatkowy zestaw ćwiczeń brzucha z mel b.  Niestety, tak jak się tego spodziewałam, nie udało mi się ćwiczyć codziennie. Wyzwanie jeszcze nie dobiegło końca, a ja już widzę ogromną zmianę :) Mocno wyszczuplałam na brzuchu. Ujędrniłam skórę i prawie pozbyłam się boczków :) Zaczęłam ćwiczyć w sportowym biustonoszu i jestem dumna z tego jak wyglądam. Uświadomiłam sobie, że właśnie osiągnęłam jeden z moich celów. 


piątek, 1 marca 2013

Marzec z nowymi wyzwaniami


Ostatni tydzień lutego był dla mnie ogromnie przytłaczający i stresujący. Właśnie świętowałabym zakończenie sesji, jednak czeka mnie poprawka z podatków. Szalejące hormony zapewniły mi dawkę skrajnych emocji. Słońce jeszcze nie zawitało w moje okolice i od kilku dni jest szaroburo. Od kilku dni nic nie poćwiczyłam, ale czasami trzeba trochę odpuścić. Ale tutaj stawiam ogromną kropkę i kończę narzekanie :)

Osiągam coś, co wydawało mi się niemożliwe :)  NIE JEM SŁODYCZY już 7 dzień !! Jestem z siebie ogromnie dumna, bo zewsząd otaczają mnie ciasteczka i inni kusiciele :) Brzuszek jest mi za tą zmianę bardzo wdzięczny, a ja w końcu czuję, że mam wszystko pod kontrolą.
Kilka dni temu usłyszałam śpiew kosów, za którym mocno już tęskniłam. Uwielbiam :)

Mój Marzec będzie miesiącem 

✔ długich spacerów - uwielbiam bo zawsze poruszamy wtedy z moim mężczyzną przyszłościowe tematy. Rozmawiamy o sobie i o tym czego od siebie oczekujemy. Zawsze wychodzi to tak spontanicznie :)

✔ odzieżowych zakupów - ciężko jest to zorganizować na bezrobociu, jednak moja garderoba prosi się o wiosenne odświeżenie

✔ wiary w siebie - ćwiczenie jogi wzbudza we mnie poczucie kobiecości i siły. Poza tym chyba właśnie odkrywam swoje przyszłe tory. Cudownie jest w końcu czuć, że wiem w jakim kierunku zmierza moje życie :)

✔ oczekiwań na 3 sezon Gry o Tron - cudowny prezent urodzinowy ;) 

 zielonej herbaty - kupiłam właśnie pierwszą liściastą.

✔ Jillian Michaels ! Zaczynam dzisiaj jej program 30 Day Shred :) Strasznie jestem ciekawa efektów. Jeśli przejdę przez te 30 dni, na pewno pochwalę się osiągnięciami :)


A pożegnam się z Wami muzycznym akcentem. Znacie tego pana? Mnie ujął za serce kilka miesięcy temu, a teraz obsesyjnie kopiuję jego ruchy ;)