czwartek, 21 lutego 2013

To nie ja, to hormony!


Takie myśli towarzyszyły mi przez wczorajszy wieczór. Zjedzony twix z premedytacją podsycił ciągłe uczucie głodu. Nawet po zjedzeniu 3 porcji obiadu w przeciągu kilku godzin, ciało ciągle wyraźnie sygnalizuje nadejście okresu. Zapał do ćwiczeń zatrzymuje się na zdaniu "nie chce mi się". Naleśniki z nutellą, czekoladowy popcorn, delikatny sernik brzoskwiniowy pokryty kruszonką.. To dopiero początek pomysłów na dzisiejszy podwieczorek :) Przewiduję, że już jutro wszystko szczęśliwie się skończy. A żeby do tego czasu jakoś przyzwoicie przetrwać, może upiekę dzisiaj owsiane ciasteczka. Ehh, a już tak dobrze mi ostatnio szło z dietą... 


PS. Jakiś czas temu pisałam o tym, jak dobrze ćwiczy mi się na macie do jogi. Dobra wiadomość dla dziewczyn które rozważają zakup - dobrej jakości matę można teraz kupić w Rossmannie (oferta trwa do 28.02). Mata jest tej samej jakości co te, które były dostępne w lidlu i biedronce miesiąc temu). Jedyną różnicą jest kolor - tym razem soczysty różowy :) Specjalna struktura zapobiega ślizganiu, mata jest elastyczna i dobrze przylega do podłoża. Zapewnia komfort ćwiczeń, ułatwia prawidłowe wykonanie ćwiczeń statycznych. 

2 komentarze:

  1. Ja wczoraj miałam dzień obżarstwa ale dzisiaj opanowałam już sytuację:)

    OdpowiedzUsuń
  2. jejku, ja właśnie też z tym teraz walczę. ale zamiast słodyczy nakupiłam sobie grejpfruty i pomarańcze ;p tłumacze sobie że lepsze to niż czekolada :D
    nie dajmy się hormonom! :DD

    OdpowiedzUsuń