wtorek, 29 stycznia 2013

"50 dni do wiosny"

Dziś z powodzeniem zakończyłam moje Water Challenge. Przez dwa tygodnie przy każdym śniadaniu  towarzyszyła mi szklanka wody. Różnic wielkich nie zauważam, może jednak 2 tygodnie to zbyt krótko.. Czuję, że pora podnieść poprzeczkę :)
biorąc przykład 



zapraszam na bloga pomysłodawczyni :)
wklej banner na swojego bloga i podejmij wyzwanie! 



poniedziałek, 28 stycznia 2013

Podsumowanie kolejnego tygodnia

Wydarzenia minionego tygodnia skutecznie odwróciły moją uwagę od prowadzenia bloga. Dobrze wszystkim znana i znienawidzona przez każdego studenta sesja to jeden z powodów mojej nieobecności. Przy okazji weekendowy zjazd i termin oddania pierwszego rozdziału pracy licencjackiej. A jutro czeka mnie kolejna rozmowa o pracę. W końcu wysyłane cv doczekały się odpowiedzi zwrotnych :) Wiadomo, do każdej rozmowy trzeba się odpowiednio przygotować i poświęcić na to trochę czasu.

W sferze odżywiania niestety ciągle nie mam się czym chwalić. Z jedzeniem słodyczy jest bardzo różnie. Są dni, kiedy bez wzruszenia przechodzę koło czekolady, ale czasem mam takie poczucie, że muszę coś słodkiego zjeść, choćby nie wiem co. I niczym tego nie zagryzę, bo ciągle czuję jakiś brak. Co dziwne - zawsze dzieje się to ok godzinę po obiedzie.

Zauważyłam natomiast ogromne zmiany w wyglądzie mojego ciała :) Ręce nabrały kształtów, mięśnie ud mam niemal stalowe, a moja skóra jest jędrniejsza. Podejrzewam, że stoi za tym ukochany skalpel chodakowskiej i regularne szorowanie skóry podczas prysznica.

I coś, czego nie spodziewałam się zupełnie po kilku tygodniach ćwiczeń: mam zakwasy na udach i pośladkach :) a to wszystko za sprawą tego zestawu :) Dobrze jest od czasu do czasu zrobić zmiany w planach, by nieco je urozmaicić i pobudzić do działania inne mięśnie.

Z upragnieniem czekam na odwilż, żeby w końcu zacząć biegać :)




piątek, 18 stycznia 2013

Love your arms


Silne mięśnie ramion są absolutną podstawą dla prawidłowego wykonania wielu pozycji w jodze. W związku  z tym zaprezentuję Wam kilka ćwiczeń, które wzmocnią i podkreślą mięśnie rąk. Zwykle trening ramion kojarzy nam się z treningiem kulturystycznym, jednak prawidłowo dobrany ciężar i częstotliwość ćwiczeń ujędrnią naszą skórę, delikatnie wyrzeźbią i uwydatnią nasze mięśnie :)
Większość z zaprezentowanych ćwiczeń jest jasna i nie wymaga komentarza. Do treningu będą nam potrzebne ciężarki oraz coś do podparcia (stabilne krzesło bądź brzeg łóżka).
Na koniec nie zapomnijmy o rozciąganiu!
(Kliknij na obrazek, żeby go powiększyć)



 








czwartek, 17 stycznia 2013

Na razie idzie mi całkiem nieźle :)

Ostatnio pojawiło się tu dużo teorii, teraz przyszła pora na podsumowanie kilku ostatnich dni.

Nie będę się dużo rozwodzić na temat diety. Początek tygodnia był koszmarny i dopiero od dwóch dni udało mi się zachować jakiś umiar. Staram się jeść bardziej syte śniadania i widzę, że mniej mam napadów głodu w ciągu dnia. Uczę się nie podjadać :)

Ćwiczenia. Tutaj udaje mi się dotrzymać wszystkich postanowień :) Za chwilkę zmierzę się ze skalpelem po raz trzeci. Codziennie się rozciągam. Ćwiczę też dodatkowe zestawy na brzuch i nogi. Dzisiaj planuję jeszcze siłowe na tricepsa i ogólne na smukłe ramiona [klik]

Drugi dzień Water Challenge zaliczony :) Kupiłam też zieloną herbatę ale obawiam się, że nie zostaniemy przyjaciółkami. Ciężko mi się przekonać do tego smaku.

Poza tym sesja zbliża się wielkimi krokami :) chociaż kilka egzaminów już pozdawałam, to te najcięższe ciągle są przede mną. Mam też do wysłania kilka odpowiedzi na ogłoszenia o pracę. Do dzieła! :)







środa, 16 stycznia 2013

Joga.

Wspomniałam już wcześniej, że jednym z moich celów jest opanowanie jogi na zaawansowanym poziomie. Na początku muszę zaznaczyć, że nie chodzi mi tu o techniki medytacji, czy jakieś metafizyczne wywody. Moja "joga" pozbawiona jest jakiejkolwiek duchowej głębi. Skupiam się tylko i wyłącznie na pracy nad ciałem. Jednym słowem chcę być zręczna i wygimnastykowana jak kociak :) 

Nawet 15 minut ćwiczeń dziennie spowoduje, że będziemy czuć się coraz sprawniejsze. Dodatkowo ćwiczenia działają odprężająco i rozluźniająco. Każdy ruch powinien być spokojny i  płynny. Dopiero po osiągnięciu konkretnej pozycji możemy ją stopniowo pogłębiać. Istotne jest tutaj zatrzymanie pozycji i wykonanie kilkunastu głębokich oddechów. Zbyt gwałtowne ruchy mogą prowadzić do naderwania mięśni i ścięgien, a taka kontuzja może wykluczyć z aktywności na kilka miesięcy. 
Podczas ćwiczeń wzmacniamy siłę mięśni, poprawiamy wytrzymałość i stabilność. W zależności od sposobu wykonywania ćwiczeń możemy się wyciszyć i zrelaksować, lub pobudzić. 

Jak zaczynałam, takie obrazki wywoływały u mnie podświadomy ból :) Przecież takie wygibasy są szalenie niemożliwe! Z każdym dniem czuję jednak, że jestem coraz bliżej takiej ekstrawagancji :) 




wtorek, 15 stycznia 2013

W przypływie złości

To co teraz napiszę jest wyrazem mojej rosnącej frustracji, a zarazem pogardy dla moich rodziców (a zwłaszcza mamy). Im więcej czytam na temat zdrowego życia, nawyków żywieniowych itp, tym bardziej boli mnie ich podejście do tego tematu.

Mieszkam z rodzicami i nie mam już własnych dochodów. W związku z tym jestem totalnie uzależniona od ich decyzji.
Mama jest totalnie niewpływowa na moje prośby i porady. Ona zawsze wie lepiej i żaden argument do niej nie przemawia. Ostatnio nawet próbowała mnie przekonać że frytki wcale nie są bardziej kaloryczne od ugotowanych ziemniaków.

Głównym tematem naszych sprzeczek jest właśnie jedzenie. Po każdej wizycie w sklepie w domu pojawiają się słodycze. Leżą wszędzie pootwierane. Wchodząc do kuchni, czy do gościnnego zawsze znajdziesz wołającą Cię czekoladę, miskę pełną krówek albo paczkę maślanych ciasteczek. Kiedy wieczorem wracam do domu głodna, porażka gwarantowana. W ciągu ostatniego tygodnia 3 razy prosiłam ich, żeby nie kupowali słodyczy, bo to się je tylko dlatego "że są". Oczywiście w siatkach z zakupami znalazłam dzisiaj jakieś draże, dżem, zapas snickersów i czteropak drożdżówek -.- Żadnych owoców, a o warzywach nie wspomnę. Te pojawiają się w naszym domu bardzo okazjonalnie. Zwykle znajdziesz u nas tylko ziemniaki i marchewkę. To są ludzie, którzy potrafią wypić 12 litrów coca coli w tydzień. Cudem udało mi się ich namówić na regularną zgrzewkę wody do pokoju.
Lodówka przepełniona jest słoikami. Dżemy, sosy, śledzie w oleju..
Ostatni hit: nieupieczone ciasto na bułki, smażone na patelni po kotletach, podawane na talerz jako dodatek do ziemniaków :]  nawet nie w zamian.
Nie wiem już jak mam z nimi rozmawiać. Najgorsze jest, że oni zapychają się takim świństwem, a potem wielce głodują, bo grubi...
To wszystko sprawia, że wszelkie diety i ograniczenia są bezskuteczne, a ja ciągle czuję się w tej kwestii słaba.

Two week water challenge

Nowy Rok jest świetną okazją do postawienia sobie nowych wyzwań i planów. Często spontanicznie złożone postanowienia przestają być realizowane po miesiącu.
Najważniejszą rzeczą, nad którą ja chcę pracować jest wyuczenie w sobie nawyku dotrzymywania postanowień :) Może brzmi to banalnie.. Ale chyba jeszcze nigdy nie udało mi się w stu procentach zrealizować jakiegoś wyzwania czy planu działania.

Dlatego by ćwiczyć się w dotrzymywaniu swoich planów podejmuję

Two week water challenge

Zawarta jest tu jedna prosta zasada. Każdego ranka przez następne dwa tygodnie, zaraz po przebudzeniu wypij szklankę wody. Możesz ją urozmaicić dodając kilka kropel soku z cytryny lub listek mięty

W ciągu dnia powinnyśmy przyjąć minimum 1,5 litra wody. Jest to niezbędne minimum, a optymalna ilość wypitej wody to 2-2,5 l wody, w zależności od stopnia naszej aktywności. 

Na koniec kilka powodów, dla których warto wypić odpowiednią ilość wody:

- usuwanie toksyn z organizmu i utrzymywanie stałej temperatury ciała,
- pobudzenie do pracy układu przemiany materii,
- pozytywny wpływ na stan naszej cery i włosów,
- codzienna dawka witaminy C zawarta w soku z cytryny wzmacnia organizm,
- rozpoczęcie dnia od zdrowego nawyku daje energię i pozytywnie wpływa na kolejne wyzwania :)

14 dni to wystarczający czas, żeby wyrobić sobie nowy nawyk (pod warunkiem wykonywania go codziennie bez przerwy). W takim czasie powinniśmy już zauważać efekty naszych działań. 

Trzymajcie kciuki!  :)


poniedziałek, 14 stycznia 2013

Dzień pierwszy.


Na dzisiaj wyznaczyłam sobie wielki początek pracy nad byciem fit. Od tej pory nie sięgnę po słodkie i nie zrezygnuję z dziennej dawki ćwiczeń. Czuję, że tym razem dam radę :)

Na początek trochę rozciągania. Każdy dzień zaczynam z Tarą Stiles i jej programem Yoga Solution. Oczywiście do ćwiczeń zabieramy się już po śniadaniu, żeby mieć dużo siły i energii :)

Dzisiaj pokroiłam jabłko w kosteczki, uprażyłam garść płatków owsianych i zalałam to połową kubeczka jogurtu naturalnego. Miało być zdrowo i pożywnie ale szczerze, w ogóle nie czuję, że coś zjadłam. Na drugie śniadanie ugotuję na parze troszkę warzyw.

Potem siądę na rowerek. Muszę tylko znaleźć jakiś ciekawy film bo jazda na nim jest bardzo monotonna i można się szybko zniechęcić. Może znajdę jakiś program kulinarny w tv.

Wczoraj po raz pierwszy zaliczyłam cały skalpel. Dawniej poddawałam się po 15 minutach. Te ćwiczenia w przysiadzie na ręce strasznie obciążały mi mięśnie pleców. Teraz nie czuję już żadnego bólu. Wieczorem użyłam do kąpieli szorstkiej gąbki antycellulitowej. Musiałam zaciskać zęby, ale potem nie mogłam się przestać głaskać :) Działa skuteczniej niż najlepszy peeling.

No to do dzieła ! :)

niedziela, 13 stycznia 2013

Inspiracje

Na koniec dnia garść pięknej motywacji w odcieniach szarości :)







Zdjęcia motywacją do walki

Zrobiłam dzisiaj zdjęcia swojej sylwetki. Taki widok na monitorze jest rozczarowującym zderzeniem z rzeczywistością i prowadzi do pozbycia się wszelkich złudzeń. Z oczywistych powodów ich tu nie umieszczę, ale na pewno będę często je oglądać w chwilach słabości. Ale nie ma co płakać. Z nogami i pośladkami jest całkiem przyzwoicie, jednak mój brzuch woła o pomstę. Potrzebowałam takiego kopniaka, teraz biorę się ostro do pracy. Nastawiam się na spalanie tłuszczu więc pora przywitać się z moim rowerkiem :)
Plan mam następujący:
1. Skalpel Ewy Chodakowskiej co dwa dni przeplatany z godzinką na rowerze.
2. Uzupełniające ćwiczenia siłowe (najchętniej sięgnę po zestawy Mel B)
3. Codzienna porcja jogi.
4. Intensywna walka z cellulitem. (na ten temat przeczytasz tutaj [klik])

Na jakość i treść posiłków w domu mam bardzo marny wpływ, ale w miarę możliwości wybieram właściwe produkty.

Uzbrojenie mam prawie kompletne, potrzebuję jeszcze tylko tej gumowej rękawicy do masażu i kremu antycellulitowego (bo mój jest na wykończeniu). Skuszę się chyba na serum drenujące z Ziaji, bo słyszałam o nim wiele dobrego :)

sobota, 12 stycznia 2013

Leniwie pod kocem - z folią na nogach.

Zabawne. Blog miał być świadectwem moich sportowych zmagań, a tymczasem totalnie odpuściłam jakąkolwiek aktywność. Potrzebuję chyba podładować baterie, żeby znowu wziąć się za siebie. Muszę sobie kilka rzeczy przemyśleć, ułożyć nowy plan i konkretnie zacząć od nowa.

Jednym z celów jakie chcę osiągnąć jest pozbycie się cellulitu. Dawniej nie byłam świadoma tego problemu. Delikatnie widoczny na pośladkach i udach nigdy mi jakoś szczególnie nie przeszkadzał. Drażni mnie jednak jego znaczne uwydatnienie w chwili uszczypnięcia skóry, nawet na łydkach i przedramionach. Po takim widoku uświadomiłam sobie, że sprawy poszły za daleko i najwyższy czas coś z tym zrobić.
Po zagłębieniu się w temat i intensywnej lekturze dochodzę do wniosku, że czeka mnie długa i monotonna wędrówka. Obiecywane efekty są jednak jak najbardziej warte tego wysiłku :)

Kara za grzechy, czy element kobiecej urody?
Żyłam w przekonaniu, że obecność cellulitu jest karą za drobne grzeszki żywieniowe i niską aktywność fizyczną. Ale wychodziłoby na to, że niemal 80% kobiet ma problemy z odżywianiem i nie potrafi oprzeć się szkodliwemu jedzeniu. Otóż nie. Cellulit to nieprawidłowe rozmieszczenie tkanki tłuszczowej spowodowane  prawdopodobnie przez nadmiar estrogenów w kobiecym organizmie. Oczywiście główną rolę odgrywa ilość tłuszczu dostarczanego do organizmu, ale tłumaczy to dlaczego mężczyźni nie są dotknięci tym problemem. 

Aby skutecznie pozbyć się pomarańczowej skórki, w wielu przypadkach należy podjąć zdecydowane zmiany. Najistotniejsza w walce z cellulitem jest systematyczność i wytrwałość. Aby skóra była gładka i zdrowa trzeba dbać o nią przez cały rok. 

Zmiana nawyków. Z tymi poradami powinnyśmy się zaprzyjaźnić na dobre :)
Jak najwięcej ruchu. Systematyczne treningi uruchomią limfę i usprawnią krążenie krwi. Najskuteczniejsze są ćwiczenia aerobowe, podczas których spalamy tłuszcz. Trening powinien być długi i jednostajny (40-90 minut). Najefektywniejsze będzie tu regularne bieganie, pływanie czy jazda na rowerze. 

Właściwa dieta. Podstawowym i najważniejszym krokiem jest odstawienie słodyczy, ciast i ciasteczek. Dostarczajmy naszemu organizmowi składniki bogate w witaminy i minerały. Ograniczmy także spożycie tłustych i wysokokalorycznych potraw. Pamiętajmy, że sól zatrzymuje wodę w organizmie. Prowadzi to do zaburzenia procesu wypłukiwania toksyn z organizmu. Trzymajmy wodę zawsze pod ręką. Czytajmy składy, unikajmy konserwantów, barwników i wzmacniaczy smaku. Wybierajmy produkty nisko przetworzone. 


Metody mechaniczne. Tutaj w grę wchodzą zabiegi mające na celu pozbycie się cellulitu od zewnątrz. 
Wykonując te czynności regularnie możemy szybko zauważyć oczekiwane rezultaty. 

Kosmetyki antycellulitowe. Po dostępności i różnorodności kosmetyków przeznaczonych do walki z cellulitem możemy zauważyć, że jest to chyba najczęściej wybierana metoda. Kosmetyk najlepiej stosować po kąpieli.  Rozgrzana skóra lepiej wchłania aktywne składniki. Producenci zalecają codzienne stosowane obiecując redukcję cellulitu nawet do 60-50%. Dobre nawilżenie skóry, a nawet jej natłuszczenie jest podstawą do wykonania masażu antycellulitowego.
 
Masaże. Posmarowaną wspomnianym wcześniej środkiem skórę dobrze jest potraktować energicznym masażem. Dzięki temu preparat lepiej wnika w skórę. Masaż powinien być energiczny, wykonany od kostek w stronę serca. Najpierw łagodnymi i zdecydowanymi ruchami rozsmarowujemy kosmetyk, następnie techniką podszczypywania i ugniatania "rozbijamy tłuszcz". Możemy również posłużyć się gumową rękawicą do masażu, lub bańką chińską

Body wrapping. "Jest to zabieg polegający na owinięciu folią ciała, które wcześniej zostało posmarowane odpowiednim preparatem ujędrniającym lub wyszczuplającym. Podczas zabiegu możemy owinąć folią całe ciało, albo tylko poszczególne jego elementy np. brzuch i uda." Aby osiągnąć widoczne efekty metodę należy stosować 2-3 razy w tygodniu przez dłuższy okres czasu. Spotkałam się jednak z bardzo pozytywnymi opiniami na temat jej skuteczności. Jako, że na temat body wrappingu był mi dotychczas zupełnie obcy, po przeczytaniu kilku artykułów postanowiłam go od razu przetestować. 


Jak widzicie, do walki z cellulitem trzeba się porządnie przygotować i uzbroić w cierpliwość. Przeglądając przeróżne portale jestem w pełni zmotywowana. Zastanawiam się tylko, czy tego typu zdjęcia są czymś więcej niż efektem silnej wyobraźni grafików? Czy tylko za pomocą photoshopa modelki mogą cieszyć się gładką, jędrną skórą? Pora to sprawdzić na własnej skórze :)



Przygotowując się do tego artykułu wiele informacji czerpałam z bloga cellulitowo.pl [klik]
Wszystkich zainteresowanych tym tematem zachęcam do przeczytania artykułów właśnie z tej strony. 






piątek, 11 stycznia 2013

Dziś przedstawię Wam trochę zdjęć, które szalenie wpływają na moją motywację :)
Po pierwsze: Beyonce. Piękna, pewna siebie kobieta sukcesu. Zawsze zadowolona, zaraża optymizmem. Bardzo motywują mnie zdjęcia kobiet wyraźnie zadowolonych ze swojego ciała.


Od jakiegoś czasu ćwiczę jogę. Chcę dążyć do doskonałości. Założyłam się, że do grudnia 2013 przyjęcie takich pozycji nie będzie dla mnie problemem :)




Taką spódniczkę nosiła Mila Kunis w Friends with benefits. Mega seksowny krój, który bardzo uwydatnia nogi. Dobrze wygląda tylko na szczupłych i wyrzeźbionych. Na razie o założeniu jej mogę zapomnieć :P










czwartek, 10 stycznia 2013

Domowa siłownia

Jak już wcześniej wspominałam, jestem zwolennikiem ćwiczenia w domu. Chociaż mężczyźnie trudno będzie  wykonać pełny trening bez wizyty w siłowni, to kobiety zdecydowanie mają tutaj większe pole do popisu.
Początkowo sądziłam, że poradzę sobie bez specjalistycznego sprzętu, z czasem jednak moje wymagania wzrastały. Stopniowo uzupełniam swoje wyposażenie w drobne akcesoria do ćwiczeń.
Dzięki temu treningi stają się bardziej urozmaicone, a posiadany sprzęt okazuje się nieocenioną pomocą.

Y obciążniki / lekkie hantelki

Dla początkujących polecam 2 obciążniki o wadze 1.5 kg.  + jeden cięższy, 2-3 kg hantel. Bardzo pomocne w zestawach ujędrniających oraz siłowych na ręce i nogi.


Y mata do ćwiczeń

Do niedawna radziłam sobie bez niej, jednak wykonanie niektórych ćwiczeń może być niewygodne, a czasem nawet bolesne.  Mata amortyzuje upadki, zapewnia komfort podczas ćwiczeń, dobrze przylega do podłogi i wspiera utrzymanie równowagi. Polecana zarówno do uprawiania jogi, czy pilatesu jak i tradycyjnych brzuszków. Kupiłam matę wczoraj w biedronce, (w bardzo przystępnej cenie) i jestem z niej ogromnie zadowolona :)


Y elastyczne taśmy

Dostępne są w różnych długościach i stopniach oporu. Im taśma jest mniej elastyczna, tym więcej siły musimy użyć. Doskonała do treningów rozciągających i wzmacniających. Ja poznałam je w terapii rehabilitacyjnej, ale szybko podłapałam ich fenomen w strechingu.


Y piłka gimnastyczna
Pomaga wyrzeźbić sylwetkę, wzmocnić mięśnie, polepsza koordynację ruchową,a nawet przynosi ulgę i rozluźnienie po męczącym dniu. Nieograniczone możliwości i wszechstronne zastosowanie przyciągają zainteresowanie wielu kobiet.  Mimo że moja piłka leży napompowana w pokoju, to nie do końca jestem przekonana to tej formy aktywności. Ale kto wie, może jeszcze się w tym zakocham :)


Y sprzęt fitness do ćwiczeń cardio

Jeśli chcemy zrzucić zbędny tłuszczyk, konieczne będą ćwiczenia typowo aerobowe, nastawione na długi i równomierny wysiłek. Tutaj mamy dosyć duży wybór zarówno w typach, jak i jakości sprzętu. W zależności od potrzeb, upodobań i możliwości lokacyjnych możemy przebierać w obszernych - ale chyba najbardziej skutecznych) orbitrekach, rowerkach stacjonarnych, czy stepperach.

Y źródło

Każda z nas potrzebuje porad dotyczących prawidłowego i skutecznego wykonywania ćwiczeń. Inspiracji możemy szukać wszędzie. Sprawdzą się tu ćwiczenia opisane w gazetach sportowych, zestawy z płyt DVD czy wyszukane w internecie, a także programy zapamiętane z zajęć grupowych :)

Tak wygląda moja lista akcesoriów przydatnych do ćwiczeń w domu. A jak wygląda Twój niezbędnik? Bez czego nie wyobrażasz sobie domowego treningu?


Comiesięczne podsumowanie

Pierwszy raz zmierzyłam się 30 listopada.
naważniejsze były dla mnie pomiary brzucha, ale dokonałam też innych istotnych pomiarów.

łydka: 36 cm
udo: 55,3 cm
talia: 73,5 cm
brzuch: 81,5 cm

kolejne pomiary zrobiłam 24 grudnia rano. 

łydka: 34,5 cm
udo: 54 cm
talia: 70,5 cm
brzuch: 77,2 cm

w ciągu 24 dni straciłam ponad 9 cm!. Cieszyłam się jak dziecko, jednak nie na długo. Oczywiście obfitość świątecznego stołu pomogła mi szybko nadrobić to co zgubiłam :]
Następne mierzenie planuję zrobić w okolicach 30 stycznia.

Dzieje mojej aktywności


Jako nastolatka prowadziłam mało aktywne życie. Nie uprawiałam sportu w żadnej postaci, a z powodów zdrowotnych byłam zwolniona z zajęć wf. Lekarz polecił mi unikać wysiłku z powodu obniżonej wydolności serca . Cóż za ironia.. Skutki odczułam tego lata, kiedy za namową chłopaka wybraliśmy się pobiegać. Po trzech minutach lekkiego truchtu dostałam zadyszki i poddawałam się za każdym razem kiedy poczułam szybsze bicie serca. W takich momentach ogromnie cenne jest wsparcie kogoś bliskiego. Na szczęście podniosłam się i zaczęłam regularnie biegać. Początki były trudne, ale za każdym razem uzyskiwałam coraz lepsze wyniki. Czułam jak staję się silniejsza i przyznaję, że dawało mi to ogromny doping do dalszej pracy.

Mam też za sobą kilka miesięcy na siłowni, ale preferuję jednak ćwiczenia w domu. W internecie można znaleźć masę ciekawych zestawów. Nie tracę czasu na dojazdy i ćwiczę wtedy kiedy mam na to ochotę :)
Minusem może być brak dostępności sprzętu sportowego, ale z tym też można sobie kreatywnie poradzić.

Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez lekkich ćwiczeń cardio i małej porcji jogi :)
A jak wyglądały wasze początki z fitnessem?

Początek

Witajcie

Od ponad pół roku codziennie ćwiczę. Nie widzę jednak zadowalających efektów, dlatego w końcu postanowiłam wziąć się za to porządnie. Jeśli chce się osiągnąć prawdziwe wyniki, to trzeba sobie wszystko poukładać i zaplanować. I dlatego właśnie tu jestem.

Chcę pozbyć się boczków i tłustego brzucha. Wyraźnie wyrzeźbić mięśnie rąk, brzucha i nóg, pozbyć się cellulitu. Nie mam zamiaru się głodzić. Rezygnuję ze słodyczy i słodkich napojów.
Moim celem jest osiągnięcie sportowej, atrakcyjnej sylwetki.

blog będzie mieszanką codziennych zmagań ze złymi nawykami, z ciekawostkami żywnościowymi, sportowymi inspiracjami i wszystkim, co wiąże się ze zdrowym, aktywnym trybem życia.